str. główna poleć znajomemu do ulubionych startowa mapa kontakt o DPP dla prasy
str. główna poleć znajomemu do ulubionych startowa mapa kontakt o DPP dla prasy
Wersja rosyjska English
Wersja dla niepełnosprawnych
Strona główna Przegląd prasowy
wyślij znajomemu    wersja do druku
Nowości w serwisie
Aktualności europejskie

0
"GP": Organizacje powinny informować o wykorzystaniu 1 proc. podatku
2008.07.08

  Aby zachować ideę przekazywania 1 proc. podatku dla organizacji pożytku publicznego, organizacje powinny sporządzać i upubliczniać sprawozdania z tego, ile pieniędzy w ramach 1 proc. pozyskały i na co je przeznaczyły.

Tomasz Schimanek, wicedyrektor programowy Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego Fot .Wojciech Górski

ROZMOWA

  • W tym roku po raz pierwszy 1 proc. podatku dla organizacji przekazywały urzędy skarbowe. Czy widzi pan jakieś błędy, jakie przy stosowaniu nowego mechanizmu popełniono?

- Urzędy skarbowe mają trzy miesiące na przekazanie 1 proc. na konto wskazanej organizacji pożytku publicznego. Trudno więc w tej chwili o jakieś podsumowanie. Myślę, że tak, jak przy każdej zmianie przepisów, zwłaszcza takiej, która dotyczy dwudziestu kilku milionów ludzi, tak i w tym przypadku musiały zdarzyć się błędy. Nie sądzę jednak, aby skala tych problemów była powszechna.

  • Czy organizacje wskazywały na jakieś kłopoty?

- Tak. Z sygnałów od organizacji wiem, że najczęściej pojawiały się dwa problemy. Pierwszy to przekazywanie 1 proc. przez niektóre osoby na starych zasadach. Tu liczę na wyrozumiałość urzędów skarbowych i umożliwienie przekwalifikowania takiej wpłaty na darowiznę, którą będzie można odliczyć od dochodu za 2008 rok.

Drugi problem to zróżnicowane metody przekazywania odpisu na konta organizacji przez urzędy skarbowe. Niektóre urzędy dokonywały od lutego wpłat na bieżąco, przy czym zdarzało się, że były to przelewy od indywidualnych podatników. Część urzędów skarbowych nie podaje na przelewach żadnych informacji, część umieszcza adnotacje od podatników, a nawet imiona, nazwiska i numery identyfikacji podatkowej osób, które przekazały 1 proc. To dość uciążliwie dla organizacji.

  • Czy przekazywanie wpłat z tytułu 1 proc. podatku na bieżąco spowodowało również poważniejsze problemy dla organizacji?

- Owszem. Zdarzyły się sytuacje, w których po jakimś czasie od wpłacenia 1 proc. podatku organizacjom, urzędy skarbowe wzywały organizacje do zwrotu nienależnie przelanego podatku. Okazało się, że część podatników, którzy zdecydowali się przekazać 1 proc., w międzyczasie złożyła korekty deklaracji, w wyniku których zmniejszył się ich podatek należny, a co za tym idzie - zmniejszyła się też kwota 1 proc. podatku. Urzędy skarbowe zażądały więc od organizacji zwrotu nadpłaconych pieniędzy.

  • Czy organizacje wykorzystują wpłaty z 1 proc. zawsze zgodnie z przeznaczeniem?

- Generalnie tak, przy czym ocena zależy od tego, co rozumiemy przez pojęcie przeznaczenie.

  • A co należy rozumieć?

- Zgodnie z prawem organizacja może przeznaczyć wpłaty z tytułu 1 proc. na prowadzoną przez siebie działalność pożytku publicznego. Tak właśnie robią organizacje, przy czym to one dokonują wyboru, na co konkretnie te środki zostają przeznaczone. Nie słyszałem o przypadkach naruszenia tego wymogu ustawowego. Jednak to tzw. interpretacja literalna prawa, a liczą się jeszcze intencje.

  • Jaka więc jest - albo jaka powinna być - intencja przekazywania 1 proc. podatku?

- Intencja odpisu 1-proc. jest taka, że podatnik wspiera w ten sposób ważne (dla niego) cele społeczne, które realizuje wybrana organizacja, nie oczekując w zamian bezpośrednich korzyści własnych. Pod tym kątem, nieliczne na szczęście, przykłady organizacji, które np. zbierają 1 proc., ale po to, aby przekazać go innym instytucjom, które nie mają statusu organizacji pożytku publicznego i w związku z tym nie mogą same pozyskiwać. Jest to co najmniej dwuznaczne. Podobnie jak sytuacje, które niestety także się zdarzają, gdzie 1 proc. jest praktycznie opłatą wnoszoną przez podatnika za leczenie własnego dziecka albo za udział w kolonii czy obozie językowym. To margines, ale świadczący o tym, że są organizacje i podatnicy, którzy nie rozumieją idei 1 proc.

  • Czy w takim razie mechanizm 1 proc. jest w Polsce właściwie rozumiany?

- Choć jest on już dość powszechnie znany, wydaje się, że część ludzi, organizacji i instytucji nie rozumie jego istoty. A 1 proc. to mechanizm szczególny, to nie jest zwykła ulga podatkowa, jak czasami się to określa.

  • Co trzeba zrobić, aby nie dochodziło do nadużyć przy przekazywaniu 1 proc. podatku?

- Po pierwsze trzeba do znudzenia mówić o idei i roli tego mechanizmu. Trzeba pokazywać dobre przykłady i wskazywać te, które są wypaczeniem tej idei. Pamiętajmy o tym, że minister pracy i polityki społecznej, który nadzoruje sferę pożytku publicznego, dysponuje instrumentami prawnymi, umożliwiającymi kontrolowanie wydatkowania przez organizacje środków z 1 proc.

  • Może organizacje powinny tłumaczyć się publicznie z wykorzystania tych środków?

- Rzeczywiście znacznie skuteczniejsze jest zachęcanie organizacji do tego, aby szczegółowo, publicznie sporządzały sprawozdania z tego, ile pieniędzy w ramach 1 proc. pozyskały i na co je konkretnie przeznaczyły. Ważne jest także, aby środowisko organizacji pożytku publicznego samo piętnowało przypadki nadużyć po stronie organizacji, bo brak takiego samooczyszczenia, będzie źle rzutował na całe to środowisko. Istotne jest także to, aby rząd, który dokonuje praktycznych interpretacji prawa, wzmacniał, a nie osłabiał ducha prawa, ideę alokacji 1 proc.

Tomasz Schimanek
wicedyrektor programowy Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego

Rozmawiała Ewa Matyszewska

Źródło: GP
http://podatki.gazetaprawna.pl/wywiady/25196,organizacje_powinny_informowac_o_wykorzystaniu_1_proc_podatku.html



"Rz": Organizacje społeczne chcą uczestniczyć w wydawaniu pozwoleń wodnoprawnych
2008.06.24

 Rzecznik ujmuje się za ekologami

Popiera je rzecznik praw obywatelskich, do którego zwróciły się o pomoc.Do czasu dokonanej w kwietniu 2007 r. nowelizacji prawa ochrony środowiska i niektórych innych ustaw (która weszła w życie 19 sierpnia) organizacje ekologiczne mogły uczestniczyć w postępowaniach administracyjnych o wydanie pozwolenia wodnoprawnego na prawach strony. Mogły też składać uwagi lub wnioski.

Obecnie zachowały takie uprawnienia tylko przy uzyskiwaniu pozwolenia na urządzenia wodne. Nie mogą, jak przedtem, brać udziału w postępowaniach dotyczących np. szczególnego korzystania z wód, regulacji wód, wprowadzania ścieków przemysłowych, unieszkodliwiania odpadów, wydobywania piasku itp.

W trakcie nowelizacji zmieniono bowiem przepis prawa wodnego (art. 127 ust. 8). Wyłączono w takich postępowaniach stosowanie art. 31 kodeksu postępowania administracyjnego, który mówi o udziale w postępowaniu organizacji społecznej. Pozbawiono je w ten sposób jedynej podstawy prawnej zapewniającej możliwość uczestniczenia w postępowaniach o wydanie pozwolenia wodnoprawnego.

Nastąpiło więc istotne ograniczenie organizacji społecznych - stwierdza rzecznik. Tymczasem wszystkie przedsięwzięcia, w których wymagane jest pozwolenie wodnoprawne, ze względu na swój charakter wkraczają w środowisko naturalne. Należałoby więc raczej wzmocnić kontrolę organizacji ekologicznych poprzez danie im możliwości uczestnictwa w postępowaniach wodnoprawnych - pisze rzecznik do ministra środowiska.

Źródło : Rzeczpospolita



"GP": Wpłaty z 1 proc. podatku są na czas
2008.06.12

   TRZY PYTANIA DO...GRAŻYNY PIECHOTY, rzecznika prasowego Izby Skarbowej w Katowicach

Urzędy skarbowe mają trzy miesiące na przekazanie wpłat z tytułu 1 proc. podatku dla organizacji pożytku publicznego. Czy wpłaty przekazywane są na bieżąco czy urzędnicy czekają te trzy miesiące?

Grażyna Piechota, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Katowicach

- Urzędy skarbowe w województwie śląskim przystąpiły do przekazywania kwot wynikających z 1 proc. podatku organizacjom pożytku publicznego niezwłocznie po zakończeniu ustawowego terminu przyjmowania zeznań i wprowadzeniu zeznań podatkowych wraz z ich korektami do systemu. Kwoty wynikające z PIT-28 zostały przekazane do końca kwietnia. Natomiast kwoty wynikające z pozostałych zeznań są przekazywane na konta organizacji sukcesywnie i nie powinno być problemów z tym, aby wszystkie kwoty, jakie zadeklarowali podatnicy w ramach 1 proc., trafiły na konta organizacji w ustawowym terminie, jaki dla pozostałych zeznań upływa z końcem lipca.

  • Co w sytuacji, gdy podatnik złoży korektę zeznania i zmieni się wysokość wpłaty z tytułu 1 proc.? Jak urzędy sobie z tym radzą?

- Dla przekazywania zadeklarowanego 1 proc. podatku na konta organizacji pożytku publicznego istotny jest stan na 30 kwietnia, zatem urząd uwzględnia zeznanie podatnika i złożone korekty do 30 kwietnia. Dlatego istotne jest, że przekazanie kwot na konta organizacji następuje po uwzględnieniu treści zeznania podatkowego oraz ewentualnych korekt. Korekty dokonywane po 30 kwietnia z inicjatywy podatnika czy na skutek działań sprawdzających albo kontrolnych urzędu skarbowego są z punktu widzenia przekazania 1 proc. podatku na konta organizacji obojętne.

  • Czy nowa procedura przekazywania 1 proc. podatku przez urzędy skarbowe nie przysporzyła urzędnikom kłopotów?

- Oczywiście zdarzają się problemy, jak np. brak przekazania urzędowi numeru konta organizacji, na które mają być przekazane pieniądze, czy też konto wcześniej podane urzędowi przez organizację jest nieaktualne i nie zostało przez nią zaktualizowane, co zresztą stanowi naruszenie obowiązków w zakresie aktualizacji danych NIP. Należy jednak podkreślić, że takie sytuacje mają charakter raczej wyjątkowy, przysparzają co prawda nieco problemów urzędnikom, którzy muszą podejmować dodatkowe kroki, aby przekazać pieniądze organizacji, ale nie przekreśla to i tak sukcesu w realizacji tych przepisów. Co prawda ostatecznymi danymi co do liczby podatników, którzy zadeklarowali przekazanie 1 proc. w zeznaniach, jak również łączną kwotą, jaka została przekazana na konta organizacji, będziemy dysponowali dopiero za kilka tygodni, to już teraz, z istniejącego stanu wprowadzonych do systemu zeznań, wynika, że zdecydowanie więcej osób skorzystało z możliwości przekazania 1 proc. Kwoty dla organizacji będą więc większe. Nie można pomijać także faktu, że urzędy skarbowe bardzo sprawnie poradziły sobie z nową procedurą.

Rozmawiała Ewa Matyszewska

Źródło: GP
http://podatki.gazetaprawna.pl/wywiady/21641,wplaty_z_1_proc_podatku_sa_na_czas.html


 


"GP": Premier apeluje o przekazywanie 1 proc. podatku
2008.04.25

   Urzędy skarbowe będą wpłacać 1 proc. podatku na organizacje pożytku publicznego, niezależnie od tego, czy podatnik wspomagający daną organizację ma zaległości podatkowe - poinformował premier Donald Tusk.

W piątek podczas briefingu w Warszawie premier powiedział, iż wraz z ministrem finansów Jackiem Rostowskim zdecydowali o uchyleniu niedawnego zarządzenia resortu finansów. Nakazywało ono urzędom skarbowym sprawdzić, czy podatnik chcący wspomóc wybraną organizację nie ma zaległości podatkowej.

Zarządzenie MF opisała w piątek "Rzeczpospolita". Wynika z niego, że jeżeli kontrolowany ma choćby jednodniową zaległość podatkową, urzędnicy mają nie przekazywać pieniędzy na konto organizacji pożytku publicznego.

Premier poinformował, że omawiał te kwestie z ministrem finansów. Dodał, iż przepisy ustawy o podatku PIT nie dają podstawy do takich działań.

Premier zaapelował do podatników, by przekazywali 1 proc. swojego podatku na organizacje pożytku publicznego

"Możemy z pełną odpowiedzialnością uchylić zalecenie, które uzależniało przekazanie 1 proc. od sprawdzenia przez urząd skarbowy, czy należności podatkowe zostały w pełni spłacone przez obywatela. Warunek ustawowy jest jeden - do 30 kwietnia musimy zdążyć ze swoim PIT-em i wpisać numer KRS" - powiedział premier.

Jednocześnie premier zaapelował do podatników, by przekazywali 1 proc. swojego podatku na organizacje pożytku publicznego. Podkreślił, że jeśli tysiące osób zdecydują się na taki akt woli, będzie to znacząca pomoc dla najsłabszych.

Przypomniał, że w tym roku wspomaganie organizacji pożytku publicznego jest łatwiejsze. Wystarczy w zeznaniu podatkowym podać kwotę (nie wyższą niż 1 proc. podatku w zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół) oraz nazwę wybranej organizacji i jej numer wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego.

Można wybrać tylko jedną organizację - z zamieszczonych w wykazie MPiPSw porozumieniu z MS

Urząd ma czas na przekazanie zebranych kwot do końca lipca.

Można wybrać tylko jedną organizację - z zamieszczonych w wykazie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości.

Premier podkreślił, że podatnicy mogą wybierać wśród ponad 5 tys. organizacji, realizujących różnorodne cele. Ujawnił, że on wraz z żoną przekazał 1 proc. podatku na hospicjum św. Faustyny w Sopocie, jego córka - na organizację zajmującą się ochroną koni, a syn - na skansen parowozów w Kościerzynie.

Źródło: PAP



"GP": Trwają prace nad nowelizacją ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie
2008.04.23

   Nowelizacja ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie wzmocni pozycję organizacji pozarządowych - zapowiedziała dziś minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak. Nowela ma być gotowa w połowie roku.

Fedak wzięła udział w konferencji prasowej zorganizowanej przez jej resort z okazji pięciolecia obecnie obowiązującej ustawy. Jej uczestnicy zastanawiali się, jakie rozwiązania należy wprowadzić do nowelizacji, aby ułatwić działalność trzeciego sektora.

Nowela, która jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych, ma - jak zapewniła Fedak - wprowadzić zmiany przyjazne rozwojowi organizacji pożytku publicznego (OPP). Poinformowała, że nowelizacja m.in. upraszcza tryb zlecania zadań publicznych, tworzy podstawę prawną dla funkcjonowania partnerstwa publiczno-społecznego oraz inicjatyw lokalnych.

Jak podkreślił wicedyrektor Departamentu Pożytku Publicznego w MPiPS Piotr Kontkiewicz, proponowane przez resort zmiany mają charakter korygujący, nie wnoszą nowych systemowych rozwiązań.

"Nowelizacja zmienia definicję OPP - ważny będzie cel prowadzonej działalności"

Nowością będzie wprowadzenie partnerstwa publiczno-społecznego, które pozwoli na zinstytucjonalizowanie działań na poziomie lokalnym i pozyskiwanie dzięki temu środków z UE. Nowe rozwiązanie to także inicjatywa lokalna, która ma pobudzać aktywność obywatelską, m.in. poprzez możliwość tworzenia zwykłych stowarzyszeń, złożonych z 3 osób, których założenie nie będzie wymagać drogi sądowej. Nowela ma wprowadzić także na stałe Fundusz Inicjatyw Obywatelskich jako instrument finansowy wspierający OPP.

Kontkiewicz poinformował, że nowelizacja zmienia także definicję OPP - ważny będzie cel prowadzonej działalności. W skrajnych przypadkach sąd będzie mógł odebrać status OPP podmiotom, które łamią prawo. Aby wzmocnić dialog obywatelski, oprócz centralnej Rady Działalności Pożytku Publicznego, która funkcjonuje obecnie, nowela wprowadzi analogiczne rady na poziomie województw.

Nowela zacieśniać ma współpracę z samorządem - realizowane przez OPP programy na poziomie lokalnym będą musiały być konsultowane z władzami samorządowymi i mieć charakter wieloletni. Jeśli chodzi o zlecanie zadań publicznych, nowelizacja pozostawia obowiązek przeprowadzania otwartych konkursów ofert, pozwala jednak na robienie wyjątków w postaci małych grantów dla niewielkich, lokalnych projektów.

W noweli uporządkowane mają zostać również kwestie dotyczące wolontariatu, m.in. wprowadzony będzie obowiązek ubezpieczenia dla wolontariuszy wysłanych za granicę.

"Potrzeba uproszczenia procedur w przyznawaniu środków publicznych"

Uczestnicy konferencji zwracali uwagę m.in. na potrzebę uproszczenia procedur w przyznawaniu środków publicznych, tak aby dostęp do nich miały również małe, lokalne organizacje. Zdaniem posła Tadeusza Tomaszewskiego (Lewica), przewodniczącego podkomisji ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi, konieczne jest również tworzenie rozwiązań zachęcających ludzi do aktywności społecznej. "Społeczeństwo obywatelskie musi być dobrze zorganizowane, także w małych ośrodkach" - przekonywał.

Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego, przypomniał o konieczności dostosowania polskiego prawa, w tym również ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie, do unijnej dyrektywy o usługach na Rynku Wewnętrznym, którą Polska powinna zacząć wprowadzać już od przyszłego roku. Zaznaczył, że pociągnie ona za sobą wiele zmian dotyczących funkcjonowania OPP.

Źródło: PAP



"Rz": Gospodarka społeczna wychodzi z cienia
2008.03.03
rzeczpospolita  Aleksandra Biały 01-02-2008,

Jacques Defourny, profesor ekonomii na Uniwersytecie w Liege i dyrektorem Centre d'Economie Sociale

Rz: Co pan rozumie pod pojęciem przedsiębiorstwo społeczne?

Jacques Defourny: Wolę mówić o przedsiębiorczości społecznej. To szerszy termin. Na świecie jest wiele jego definicji, które obejmują całe spektrum działań: od zaangażowania w wolontariat na rzecz lokalnych społeczności po działalność związaną ze społeczną odpowiedzialnością biznesu. W zakres tego pojęcia wchodzą także projekty społeczne prowadzone przez międzynarodowe korporacje, podczas gdy przedsiębiorstwa społeczne oznaczają jedynie autonomiczne byty prawne zajmujące się działalnością produkcyjną lub dostarczaniem usług. Przy czym są to organizacje niebędące całkowicie zależne ani od państwa, ani od prywatnych firm działających dla zysku.

Podczas ostatniego spotkania ekonomistów społecznych w Danii przyjęliśmy mniej naukową definicję. Brzmi ona tak: „Przedsiębiorstwa społeczne to działające nie dla zysku prywatne organizacje dostarczające towary lub usługi, których wyraźnie określonym celem jest przynoszenie korzyści społeczeństwu. Opierają się na działaniach wspólnotowych, a w skład swoich władz wybierają przedstawicieli różnych zainteresowanych grup. Organizacje te same ponoszą ryzyko ekonomiczne związane ze swoją działalnością".

Powiedział pan, że ważne jest, by organizacje te były niezależne finansowo od rządu czy prywatnych firm. W jaki zatem sposób powinny być finansowane?

Organy zarządzające nimi powinny być niezależne, mieć autonomię w zarządzaniu. Gdy przedsiębiorstwo społeczne zależy od państwowych dotacji lub od innych źródeł finansowania, istnieje niebezpieczeństwo realizacji celów głównego donatora, a nie własnych. Przedsiębiorstwo społeczne staje się wówczas niejako ramieniem, przedłużeniem np. sektora publicznego w dziedzinie walki z bezrobociem czy rozwiązywania problemów grup społecznie odrzuconych. Prawdopodobnie najlepszym sposobem zagwarantowania tej niezależności jest przemieszanie różnych źródeł finansowania.

Na początku lat 90. w części krajów Europy Środkowej i Wschodniej wiele pozarządowych organizacji czy inicjatyw społecznych powstawało niemal wyłącznie w oparciu o zagraniczne źródła finansowania; często były to fundacje z USA wspierające budowę gospodarki wolnorynkowej. W miarę jak przybywa przedsiębiorstw społecznych, są one już w stanie korzystać z finansowania pochodzącego z rozmaitych źródeł: środków publicznych, prywatnych firm czy osób indywidualnych. Na tym polega ograniczanie finansowej zależności od jednego donatora czy fundatora.

W krajach o rozwiniętej gospodarce rośnie znaczenie społecznych przedsiębiorców. Dlaczego?

Globalizacja gospodarki wprowadziła dynamiczny rozwój wielu branż. Szybko stało się jednak jasne, ze wiele potrzeb nie zostaje zaspokojo- nych przez siły rynkowe. Najbardziej widoczne jest to tam, gdzie ludzie nie są w stanie zapłacić rynkowej ceny za jakiś towar czy usługę.Państwa Zachodu mają coraz mniej środków na opiekę społeczną. A nawet jeżeli krajowy budżet jest duży, istnieje duża presja na zlecanie usług opieki społecznej zewnętrznym instytucjom. Obawy przed całkowicie państwowymi usługami spowodowały tu zmiany i zlecanie ich prywatnym firmom czy firmom typu non profit. Rozpoczęło się poszukiwanie innego sposobu zaspokajania społecznych potrzeb, różnego od oferty zarówno instytucji publicznych, jak i działających dla zysku firm.

Coraz bardziej staje się więc jasne, że trzeba szukać, jakby powiedział Tony Blair, trzeciej drogi. Osobiście wolę używać określenia trzeciego sektora w gospodarce. Stąd ten rozwój, o który pani pyta. Również w Europie Środkowej i Wschodniej, choć nie czuję się tu specjalistą, powoli staje się jasne, że siły rynkowe i działające dla zysku firmy nie rozwiążą tych wszystkich problemów społecznych, na które państwo nie ma pełnej odpowiedzi.

Po zmianach rynkowych, inaczej niż na Zachodzie, Polacy dopiero kupują swoje pierwsze samochody i mieszkania. Ludzie są bardziej nastawieni na konsumpcję. Chcemy kupować, posiadać. Z badań Stowarzyszenia Klon/Jawor wynika, że Polacy niechętnie angażują własny czas w pomoc innym. Dramatycznie spada liczba wolontariuszy. Socjologowie biją na alarm, że rośnie pomoc SMS-owa, a to najgorsza forma pomocy, gdyż tylko część pieniędzy trafia do potrzebujących. Jakie są przeszkody w rozwoju trzeciego sektora w byłych krajach postkomunistycznych?

Spuścizna reżimu komunistycznego jest tu ogromną mentalną blokadą. Niemal wszystko, co ma w nazwie ekonomię społeczną, w większości jest kojarzone z gospodarką socjalistyczną. W ekonomii są to jednak dwa różne terminy. Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie dla Polski, by wyraźnie wydzielić z gospodarki trzeci sektor. Warto pamiętać, że w takich krajach, jak Francja, Belgia czy Niemcy, rozwijał się stopniowo. Początkowo to były organizacje nieformalne, powstałe w odruchu solidarności, nie działające w świetle reflektorów. Dopiero podczas kryzysu państwa opiekuńczego w latach 70. i recesji gospodarczej społeczeństwa zaczęły odkrywać znaczenie trzeciego sektora. Wiem, że również w Polsce są takie zalążki nieformalnych praktyk, pomocy wzajemnej, solidarności, które być może nie są bardzo widoczne, ale to z nich z czasem może się zrodzić coś większego.

Ile osób pracuje dla trzeciego sektora w Europie?

Tak naprawdę nie ma ogólnoeuropejskich statystyk. Są jedynie dla dwóch krajów. We Włoszech, gdzie istnieje status spółdzielni społecznej, w ośmiu tysiącach takich spółdzielni pracuje 250 tysięcy osób. To jedyne wiarygodne dane dla jednego kraju w Europie. W Wielkiej Brytanii, gdzie pojęcie stało się popularne za czasów Blaira, od 2002 r. zaczęto zbierać dane. Dotyczą one jednak ogólnie tych organizacji działających w trzecim sektorze, które są zorientowane na rynkowe źródła finansowania. Rok temu podawano liczbę 15 tysięcy. Ta dotyczy przedsiębiorstw, które w co najmniej 75 proc. finansują się z działań na rynku.

Dla większości pozostałych krajów nie sposób podać takich statystyk. Jedyne, co próbowano zmierzyć, to rozmiary całego trzeciego sektora. Tymczasem przedsiębiorstwa społeczne tylko czasami istnieją w ramach prawnych danego państwa. Na przykład w Belgii w przepisach funkcjonuje „przedsiębiorstwo o celu społecznym". Natomiast większość firm, które nazwałbym przedsiębiorstwami społecznymi, uważa, że przepisy te są zbyt restrykcyjne. W efekcie mamy tylko 200 zarejestrowanych tego rodzaju firm, choć działa ich znacznie więcej, tylko nie tak prawnie sklasyfikowanych. Podobnie jest we Francji.

W takim razie ile osób pracuje w trzecim sektorze?

Szacuje się, że w większości państw europejskich pracuje w nim od 5 do 15 procent ogółu osób zatrudnionych. Chcę też dodać, że w UE identyfikujemy około 40 modeli przedsiębiorstw społecznych. W tej dziedzinie jest ogromna różnorodność.

Od kilku lat firmy komercyjne chcą pokazać, że są dobre dla społeczeństwa, i angażują się w różne akcje i projekty. Powstał ruch społecznej odpowiedzialności biznesu (Corporate Social Resposibility - CSR). Czy uważa pan, że stanowi on konkurencję dla przedsiębiorstw społecznych?

Są to raczej uzupełniające się inicjatywy. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych widać tendencję do finansowania przedsiębiorstw społecznych przez wielkie fundacje. Czasami jednak firmy angażują się w CSR dla poprawy własnego wizerunku.

Dlaczego zajął się pan ekonomią społeczną?

Kiedy zaczynałem karierę naukową, ludzie patrzyli na nią głównie poprzez działania filantropijne, pracę wolontariuszy czy akcje społeczne dla ludzi ubogich. Podobnie jak kilku innych ekonomistów z różnych stron świata uważałem, że ta dziedzina jest niedoceniana.

Zna pan zapewne wiele inicjatyw przedsiębiorczości społecznej. Która jest pana faworytem?

Mogę podać dwa przykłady, oba z mojego miasta Liege. Jeden projekt prowadzony jest przez firmę Terre. Zatrudnia ona ok. 300 osób społecznie odrzuconych. Zajmują się recyklingiem ubrań i papieru. Najbardziej interesujący w tej firmie jest bardzo transparentny, demokratyczny sposób zarządzania. Władze wybierane są spośród pracowników. Wszyscy zbierają się w piątkowe poranki i dyskutują o organizacji pracy.Rozpiętość płac jest niewielka. Najlepiej opłacany pracownik zarabia najwyżej dwa razy tyle co ten najniżej wynagradzany.

A drugi z ulubionych projektów?

To kino. Ponad 20 lat temu powstała organizacja Les Grignoux działająca na zasadzie non profit, która wyszukuje i pokazuje ciekawe filmy spoza głównego nurtu hollywoodzkiego. Teraz właśnie budują, dzięki dofinansowaniu ze środków lokalnych, kino z dziesięcioma salami. Utrzymują się ze sprzedaży biletów i częściowo ze środków publicznych. Lubię ten projekt, gdyż związany jest z kulturą, a dla większości ludzi ekonomia społeczna ogranicza się do pracy z grupami odrzuconymi.

Od 25 lat zajmuje się pan ekonomią społeczną Czy również w prywatnym życiu angażuje się pan w projekty społeczne?

Tak, w różne, czasami bardziej społeczne, czasami bardziej ekonomiczne. Dla mnie ważna jest koherencja między tym, co robię w życiu prywatnym, a tym, co w zawodowym. Teraz najwięcej czasu poświęcam działaniom związanym z dialogiem kultur i zapobieganiem konfliktom ze społecznościami emigrantów. W moim mieście mieszka wielu emigrantów. Zaangażowałem się w tworzenie w mojej dzielnicy domu, który pomaga tym ludziom znaleźć pracę, zdobyć zawód. Organizujemy też różne wydarzenia kulturalne w celu lepszego wzajemnego zrozumienia naszych społeczności.

Jacques Defourny jest profesorem ekonomii na Uniwersytecie w Liege (Belgia), gdzie naucza ekonomii społecznej (ekonomia trzeciego sektora). Jest też dyrektorem Centre d'Economie Sociale, które skupia naukowców różnych dyscyplin prowa- dzących badania nad ekonomią społeczną zarówno w krajach przemysłowych, jak i rozwijających się. Profesor będzie jednym z gości prelegentów konferencji „Gospodarka społeczna - nowa utopia czy szansa na tworzenie miejsc pracy?", która odbywa się 4 i 5 lutego na UW. „Rz" objęła patronat medialny nad konferencją

Źródło : Rzeczpospolita



"GP": W formularzu PIT-40 nie uwzględnia się 1 proc. podatku
2008.02.29

GP RADZI | Zeznanie roczne za 2007 rok

  Podatnik rozliczający się z fiskusem za pośrednictwem płatnika, który składa PIT-40, nie przekaże 1 proc. podatku dla organizacji pożytku publicznego.

PORADA

Podatnik rozliczenia za 2007 rok dokonuje za pośrednictwem swojego pracodawcy. Chciałby jednak przekazać część swojego podatku dla organizacji pożytku publicznego. Czy może to zrobić?

Niestety nie. Jak wyjaśnia nam Trajan Szuladziński, doradca podatkowy, płatnik PIT jest zobowiązany do końca lutego następnego roku podatkowego złożyć roczne obliczenie podatku od dochodu uzyskanego przez podatnika na druku PIT-40. Płatnik jest zobowiązany złożyć deklarację, jeżeli przed 10 stycznia roku następującego po roku podatkowym podatnik złoży mu oświadczenie, że nie uzyskał w roku podatkowym dochodów ani nie dokonuje odliczeń uniemożliwiających obliczenie podatku przez płatnika, rozlicza się samodzielnie, a nie z małżonkiem, nie dokonuje darowizn, nie ma obowiązku powiększania przychodu poza składkami ZUS.

Katalog zdarzeń wyłączających możliwość złożenia rozliczenia rocznego przez płatnika jest dosyć szeroki. W szczególności obejmuje jednak sytuacje, w których podatnik uzyskiwał w trakcie roku podatkowego dochody z innych źródeł. Ustawodawca dopuszcza takie rozliczenie, jeżeli podatnik nie uzyskał innych przychodów niż przychody ze sprzedaży nieruchomości, z tytułu wygranych w konkursach i grach oraz dochodów z kapitałów pieniężnych.

- Deklaracja PIT-40 powinna zostać złożona do naczelnika urzędu skarbowego właściwego ze względu na miejsce zamieszkania podatnika. W przypadku gdy podatnik zmienił miejsce zamieszkania w trakcie roku podatkowego, płatnik jest zobowiązany przesłać deklarację do organu podatkowego właściwego według miejsca zamieszkania podatnika w ostatnim dniu roku podatkowego - tłumaczy Trajan Szuladziński.

Dodaje, że płatnik, który zauważy błąd w złożonej deklaracji, jest zobowiązany złożyć korektę takiej deklaracji wraz z pisemnym wyjaśnieniem przyczyn złożenia takiej korekty. Wyjaśnienie przyczyn korekty nie jest sformalizowane i nie musi być składane na żadnym druku urzędowym.

Ważne!

Jeśli pracodawca złoży za podatnika zeznanie PIT-40, nie wyklucza to możliwości samodzielnego złożenia zeznania przez podatnika. Wtedy jednak podatnik musi uwzględnić wszystkie dochody, również te, które rozliczył już pracodawca

EWA MATYSZEWSKA

http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2165.86.0.39.2.2.0.1.htm



"GP": Oddział musi mieć status organizacji pożytku publicznego
2008.02.21

    Podatnik, który chce przekazać 1 proc. podatku, powinien sprawdzić, czy oddział organizacji posiada status pożytku publicznego.

PORADA

Podatnik chce przekazać 1 proc. podatku na rzecz oddziału organizacji pożytku publicznego, którym jest Ochotnicza Straż Pożarna. Nie jest ona wpisana do rejestru organizacji pożytku publicznego, gdyż status taki posiada tylko jej jednostka nadrzędna.

- Czy można zaznaczyć takie przeznaczenie 1 proc. podatku dla jednostki, której nie ma w rejestrze - pyta czytelnik w liście do redakcji.

Anna Mazgal z Pozarządowego Biura Rzecznictwa i Interwencji Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych wyjaśnia, że należy spojrzeć na to zagadnienie pod kątem osobowości prawnej organizacji pożytku publicznego. Jeśli organizacja ma status pożytku publicznego i oddziały, które nie posiadają osobowości prawnej, to każdy taki oddział będzie jej integralną częścią - będzie zatem miał status organizacji pożytku publicznego. Jeśli zaś oddziały organizacji są z niej wyodrębnione poprzez fakt posiadania osobowości prawnej, to przekazanie 1 proc. podatku poprzez jednostkę macierzystą będzie w istocie opierać się na transferze tych środków pomiędzy odrębnymi podmiotami. Działalnością pożytku publicznego może być wspieranie, również finansowo, organizacji pozarządowych.

- Jeśli zatem jednostka macierzysta działa w tym obszarze zgodnie z zapisami swojego statutu, przekazanie środków 1-procentowych innej organizacji nie będzie sprzeczne z prawem. Jeśli zaś podatnik wskaże jako beneficjenta oddział organizacji, który ani samodzielnie, ani poprzez jednostkę macierzystą nie ma odpowiedniego statusu, to wskazanie będzie nieskuteczne - tłumaczy Anna Mazgal.

Jednocześnie dodaje, że podatnik, zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Finansów dotyczącymi procedury wskazywania celu wpłaty 1 proc. podatku, może umieścić adnotację o przekazaniu środków na rzecz konkretnego programu organizacji lub jej konkretnego oddziału w zeznaniu PIT w części: inne informacje.

- Według naszych informacji resort finansów przygotowuje specjalną aplikację, która pozwoli zagregować wskazania podatników co do sum składowych przelewu 1-procentowego, jaki trafi do organizacji z danego urzędu. Należy jednak pamiętać, że organizacja nie jest związana wskazaniem podatnika - ostrzega Anna Mazgal.

Jej zdaniem, z jednej strony, do dobrych praktyk należy postępowanie zgodnie z wolą osoby przekazującej. Z drugiej, poprzez mechanizm 1 proc. wspieramy organizacje ze względu na realizację celów społecznie użytecznych i organizacja musi mieć margines decyzji jak najefektywniej te cele realizować. Dotyczy to np. przypadków nadwyżki dofinansowania jednego celu statutowego kosztem innych.

CO WSKAZAĆ, PRZEKAZUJĄC 1 PROC. PODATKU

  • Nazwę organizacji pożytku publicznego
  • Numer w Krajowym Rejestrze Sądowym
  • Kwotę przekazania

EWA MATYSZEWSKA

http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2159.220.0.39.12.3.0.1.htm



"GP": NSA o przekazaniu 1 proc. podatku
2008.02.15

gazeta prawna Pieniądze trzeba wpłacić do dnia złożenia PIT

Kwotę stanowiącą 1 proc. podatku należnego podatnik powinien zapłacić najpóźniej w dniu złożenia zeznania rocznego.

ORZECZENIE

Małżonkowie postanowili przekazać 1 proc. swoich podatków na rzecz organizacji pożytku publicznego. Odpowiednie kwoty wykazali w zeznaniu rocznym, które złożyli pod koniec kwietnia 2005 r. Jednak 1 proc. podatku wynikającego z zeznania wpłacili dopiero dwa dni po jego złożeniu.

Organy podatkowe uznały, że podatnicy naruszyli przepisy dotyczące zmniejszenia 1 proc. podatku. W ich ocenie podatnik ma prawo zdecydować o tym gdzie trafi 1 proc. jego podatku. Ale wpłata musi być dokonana najpóźniej do dnia złożenia zeznania podatkowego. Podatnik nie może dokonać wpłaty po tym, gdy wyśle czy złoży PIT w urzędzie skarbowym.

Małżonkowie złożyli skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego i sąd przyznał im rację. W ocenie sądu w odniesieniu do zeznania za 2004 rok zastosowanie miał nie przepis ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, określający zasady przekazywania 1 proc. podatku, lecz przepis przejściowy z ustawy nowelizującej. A w nim mówi się o 30 kwietnia. Dlatego zdaniem sądu w 2005 roku podatnik mógł dokonać wpłaty do 30 kwietnia.

Wyroki do NSA zaskarżył dyrektor izby skarbowej.

Sąd przyznał rację organowi podatkowemu. Uchylił wyroki WSA i przekazał sprawy do ponownego rozpoznania. Przepis przejściowy jest przepisem szczególnym w stosunku do przepisu ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Ale w ocenie NSA nie można uznać, że zawierają one inne zasady dokonywania wpłat 1 proc. podatku. Ustawodawca jasno wskazał, że podatnik musi dokonać wpłaty do dnia złożenia zeznania podatkowego. Oznacza to, że wpłaty trzeba dokonać najpóźniej w dniu złożenia zeznania. Nie można było tego zrobić później.

Sygn. akt II FSK1746-1747/06

ALEKSANDRA TARKA

http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2155.220.0.39.12.2.0.1.htm



"Rz": Jak biały kołnierzyk pracuje za darmo - wolontariat pracowniczy
2008.02.04
Agnieszka Sijka 02-02-2008, ostatnia aktualizacja 02-02-2008 00:17

rzeczpospolitaNie studenci, ale prezesi firm coraz częściej budują place zabaw dla dzieci. Pomaganie innym przyciąga osoby, które mają wysokie notowania w hierarchii społecznej

Łopata, wiadro, grabie i dużo dobrych chęci - taki zestaw „narzędzi" zabrała ze sobą na wolontariacką sobotę Alicja Kopeć. Do kąta poszły buty na obcasie, eleganckie ubranie, aktówka i paragrafy.

- Człowiek czuje się dumny, kiedy później może dotknąć tego, co własnoręcznie zrobił - mówi Alicja, prawnik oraz doradca zarządu w firmie Provident Polska.

Tego dnia na plac przed domem małego dziecka przy Międzyparkowej stawił się cały zarząd firmy. Prezesi, razem z rodzinami, zjechali się już o 9 rano. Panowie kopali grządki, dźwigali worki z ziemią. Panie sadziły kwiatki i krzewy. I tak do godziny 16.

Alicja Kopeć należy do coraz większej grupy wolontariuszy „z górnej półki" - prezesów, dyrektorów czy kierowników działów - angażujących się w podobne przedsięwzięcia.

- Idea niesienia pomocy innym przyciąga ostatnio coraz więcej osób, które zajmują wysokie stanowiska w dużych korporacjach - przyznaje Paulina Koszewska z Centrum Wolontariatu.

Mikołaje z banku

Lista prezentów z roku na rok jest coraz dłuższa: ubrania, kurtki, zabawki, lalki, gry, rowery - to, o czym marzą maluchy. Wszystko skrzętnie spisane w komputerze, przy każdym podarku jest zapisane imię dziecka, które je dostanie.

- A dzieci ze świetlicy społecznej w Przemyślu, którym pomagamy, mają o czym marzyć. W swoich rodzinnych domach mają niewiele - mówi Zofia Nowaczyk, dyrektor w banku Citi Handlowy.

Drobna blondynka, która w biurze siedzi do godziny 18, na pracę charytatywną poświęca co miesiąc kilkanaście godzin.

- Zaangażowana jestem w cztery projekty, m.in. organizuję akcje mikołajkowe dla dzieci z Przemyśla, współorganizuję dla nich bale. Prowadzę też szkolenia finansowe dla młodzieży i nauczycieli w ramach programu edukacyjnego „Moje finanse" - mówi Nowaczyk.

Pani Zofia jako wolontariuszka zaczęła działać pięć lat temu, prywatnie, na małą skalę. Jednak dopiero trzy lata temu przyłączyła się do projektów charytatywnych, jakie organizował jej bank.

- Zrozumiałam, że w ten sposób mogę więcej zrobić dla innych - wyjaśnia dyrektor departamentu.

Na co dzień Zofia Nowaczyk zarządza sporym zespołem, w jej departamencie pracuje prawie 70 osób.

- Doświadczenia zebrane w codziennej pracy pomagają mi ogarnąć ogrom zadań związanych z naszymi akcjami charytatywnymi - mówi.

I opowiada, jak ostatnio dowiedziała się, że część dzieci ze świetlicy w Przemyślu nie ma zimowych kurtek.

- Przekazałam tę informację osobom z mojej firmy i dosłownie zostałam zasypana ubraniami. A teraz muszę je poukładać, spakować, dowiedzieć się o rozmiary. Mrówcza robota - wzdycha Zofia Nowaczyk

 

Dyplom zmiękcza serce

Od lat panowało przekonanie, że do pomocy są bardziej skore osoby o niższych dochodach, starsze lub nastolatkowi.

- Nic bardziej mylnego - przekonują osoby związane z promowaniem idei pracy charytatywnej. Z badań Stowarzyszenia Klon/Jawor, które na co dzień wspiera organizacje pozarządowe, wynika, że ponad 32 proc. wolontariuszy to osoby z wyższym wykształceniem. Dla porównania: ze świadectwem szkoły średniej jest tylko 22 proc.

Badania pokazują też, że najczęściej z organizacjami woluntarystycznymi związane są osoby w średnim wieku, czyli między 36. a 45. rokiem życia. - Osoby młodsze wolną jednorazowe akcję, gdzie dużo się dzieje i nie muszą wykonywać mozolnej, mrówczej, systematycznej pracy - mówi Paulina Koszewska z Centrum Wolontariatu. - Długotrwała pomoc wymaga większego zaangażowania i poświęcenia czasu, a jak wiadomo, młodzież ma go mało. Małgorzata Skibińska, kierownik ds. personalnych w Provident Polska, zanim odpowie na pytanie, dlaczego pomaga innym, chwilę się zastanawia. - Jestem osobą szczęśliwą, która w życiu osiągnęła większość założonych celów. Mam rodzinę, przyjaciół, piszę pracę doktorską - wymienia Skibińska. - Po tylu latach w biznesie poszukuję nowych obszarów poza pracą i rodziną, w których mogłabym się zrealizować.

W Provident Polska wspólnie z osobami ze swojego działu zaangażowała się w projekt szkoleń dla kobiet z domu samotnej matki.

- Potrzeba im kilku wskazówek, jak wyjść z podbramkowej sytuacji. Z koleżankami uczyłyśmy je, jak pisać CV czy jak ubrać się na rozmowę kwalifikacyjną - opowiada.

Dla Małgorzaty spotkania z kobietami z domu samotnej matki były również lekcją życia.

- Spokorniałam. Zdałam sobie sprawę z tego, że zanim się wyda osąd o kimś, to najpierw trzeba go poznać - mówi Skibińska.

 

Chwytliwa pomoc

Wolontariat pracowniczy, w ramach którego działają osoby, z którymi rozmawialiśmy, staje się nośnym hasłem, jakie wyróżnia firmę spośród innych. Nic dziwnego, że przedsiębiorstwa starają się na chęci niesienia pomocy innym zbić PR-owski kapitał. Z Centrum Wolontariatu współpracuje obecnie siedem dużych przedsiębiorstw, kolejne chcą się przyłączyć. - W ubiegłych dwóch latach do centrum zgłosiły się firmy z zupełnie różnych branż, np. ING czy Cadbury Wedel - dodaje Koszewska.

Osoby działające w centrum starają się przyciągnąć jak najwięcej przedsiębiorstw. Ich stoliki są zawsze obecne na różnego rodzaju targach, organizują również konferencje na temat wolontariatu i spotkania edukacyjne.

Ale niesienie pomocy innym opłaca się nie tylko firmom, ale także samym pracownikom. Przedstawiciele Providentu przyznają się, że CV, w którym jest wymieniona praca wolontariusza, zwraca ich uwagę.

Potwierdzają to także badania opublikowane przez Oxford Royale Academy, przeprowadzone w 200 największych brytyjskich firmach. Wynika z nich, że pracodawcy są bardziej skłonni do zatrudnienia kogoś z doświadczeniem pracy w wolontariacie niż bez niego. Ta informacja jest ważna aż dla 73 proc. właścicieli przedsiębiorstw. Wierzą, że praca charytatywna pomaga rozwinąć zdolności, które w przyszłości mogą się przydać w pracy (umiejętność organizacji czasu pracy, łatwość nawiązywaniu kontaktów z ludźmi).

Ale o przydatności wolontariatu są też przekonani pracownicy. Aż 94 proc. tych, którzy pomagają innym, twierdzi, że dzięki temu doświadczeniu zdobyli umiejętności, które pomogły im dostać pracę, podnieść zarobki lub awansować.

Prof. Krzysztof Michałek, amerykanista z UW, zaznacza, że w Polsce musimy jeszcze poczekać, aby osiągnąć taką skalę tego zjawiska jak w USA, gdzie wolontariat jest powszechny wśród klasy średniej.

- Tam praca na rzecz lokalnych społeczności wpisuje się w ruch oddolnej demokracji. Przy okazji buduje poczucie indywidualizmu osób, które się w niego angażują. Aby wolontariat stał się bardziej powszechny w Polsce, musi być m.in. spełniony jeden z warunków: poziom zamożności społeczeństwa musi być na tyle wysoki, abyśmy myśleli o innych, a nie o zapewnieniu przeżycia swojej rodziny - wyjaśnia.

 

Daje przykład dzieciom

Na zdjęciach uśmiechnięty 40-latek przebrany w ogromny czarny cylinder, fioletowy frak z wpiętą w klapę czerwoną różą. Stoi otoczony gromadką dzieciaków.

- Tak, to ja na jednym z balów w domu dziecka podczas akcji „Zostań asystentem Świętego Mikołaja" - przyznaje się Dariusz Dylski. Z wykształcenia pedagog, były nauczyciel trudnej młodzieży, od kilku lat pracuje w banku Citi Handlowy.

- Ale ciągoty do pomocy innym zostały. Szczególnie warto wspierać dzieci, bo często nikt się za nimi nie wstawia - mówi.

Dariusz Dylski wspiera dzieci w różny sposób. Wraz z kilkoma osobami ze swojego banku m.in. budował altankę dla domu dziecka w Równem pod Wyszkowem.

- Nasza budowla jest na tyle duża, że można tam nawet zrobić grilla podczas deszczu - mówi dumny.

Lubi opowiadać o swojej pracy charytatywnej. Zdjęcia z większości akcji ma na swojej stronie internetowej, widać na nich, jak tnie listewki, dźwiga piasek i pomaga dzieciom na festiwalu piosenki Anny Dymnej. Nie ukrywa, że inni go doceniają - otrzymał tytuł „Osobowość grudnia 2006" przyznawany w ramach programu Wolontariat Biznesu.

Na pytanie o powody, dla których angażował się w pomoc innym, mówi: - Mam dwójkę dzieci, chcę dać im dobry przykład. To pomaga mi w ich wychowaniu.

Kamil Henne,psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

To bardzo dobrze, że ludzie pomagają innym. Powodów, dla których decydują się to robić, jest tyle samo, ilu jest pomagających. Większość z tych osób chce w ten sposób dopełnić swoje życie i zrobić coś więcej, niż tylko realizować się w pracy. Choć tego nieświadomi, wolontariusze również chcą trochę zaczarować los. Działają według zasady, że skoro był on dla mnie tak łaskawy i udało mi się osiągnąć sukces, to teraz zrobię coś dla innych, aby się szczęście ode mnie nie odwróciło. Wymieniłbym jeszcze jeden powód, który skłania do pomagania innym: snobizm. To coś, co przecież nas wyróżnia z tłumu innych, podobnych do nas osób. Poza tym działa tutaj również zasada, że po prostu podawanie pomocnej dłoni potrzebującym sprawia nam przyjemność, czyli działa mechanizm nagradzania samego siebie.

http://www.rp.pl/artykul/89054.html






CMS system zarządzania treściąagencja interaktywna: projektowanie stron WWW, cms, intranet, multimedia, aplikacje mobilne
© 2005 Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej
ul.Nowogrodzka 1/3/5,
00-513 Warszawa
tel. centrala: (+48 22) 661 11 00

Ostatnia modyfikacja tej strony: 08.07.2008.
webmasterredakcja serwisupowiadom o błędach
Do przeglądania publikacji potrzebny jest
program Adobe Reader, kliknij aby pobrać
pdf
Logowanie dla członków RDPP
Użytkownik: Hasło: